Ostatnimi czasy przeprosiłam się z biblioteką ( co prawda Chylińska ma rację twierdząc:
"Książka z biblioteki jest jak facet, który miał mnóstwo kobiet. Przychodzi do ciebie i czujesz, że pachnie kimś innym. Niby go kochasz, chcesz z nim być, chcesz to wszystko pojąć, ale wiesz, że był dotykany przez inne. Najgenialniejsza książka odpada, kiedy jest poplamiona, popisana. Ktoś ją miał, ktoś ją czytał i ktoś swoim tłustym wzrokiem próbował skumać, o co w niej chodzi." ), ale ....

)
Stephena Kinga w większości uwielbiam. Zarówno za stronę literacką, jak i wkład w kinematografię - Carrie, Skazani na Shawshank, Zielona Mila, Lśnienie - chyba najlepsze z ekranizacji.
Czytając "To" bałam się pójść do toalety - oglądając "To" .... no cóż - kreacja pennywise'a mistrzowska i tyle.

W zeszłym tygodniu zjadłam Firestartera - Podpalaczkę ( zdaje się, że była to powtórka z rozrywki

), Stukostrachy ( Jagoda - co sądzisz o przekładzie tytułu ?

- Tommyknockers), oraz Dolores Claiborne. Wszystkie 3 zostały zekranizowane, i wszystkich trzech nie widziałam

Na początek zdecydowanie muszę obejrzeć Dolores -
http://www.filmweb.pl/f5127/Dolores,1995Po pierwsze z racji genialności pierwowzoru - 250 stron monologu tytułowej bohaterki. Zero rozdziałów. Nie ma gdzie wsadzić zakładki
Po drugie - Kathy Bates ! ( Misery dla odmiany widziałam, ale nie czytałam - przynajmniej sobie nie przypominam

) Firestarter jest na miejscu drugim - ciekawi mnie bowiem Drew Barrymore.
Z ciekawostek wydawniczych:
Okładka I wydania Firestarter'a

Głowiłam się nad nią strasznie, bo coś mi przypominała, i za cholerę nie pasowała do treści.
stephenking.pl:
Grafika ta pierwotnie zdobiła film 'Nightbreed' (wydany zresztą u nas na kasecie vhs z tą samą okładką, pod tytułem 'Stowarzyszenie umarłych dusz')
A propo Kinga i bibliotek - będąc mała nie zawsze udawało mi się trafić na jego książkę - znalazłam sobie zatem pisarza zastępczego w postaci Deana Koontza ( nazywanego zresztą drugim Kingiem) - pamiętam, że przeczytane wówczas książki mnie wkręciły - po latach zaś nie pamiętam fabuły ani jednej - nie licząc Opiekunów ( nie wiem dlaczego zmutowane psy tak utkwiły mi w pamięci ... )
Nazwisko jednak robi swoje i wypożyczyłam Niezniszczalnego - polecam do pociągu czy tramwaju - nie jest źle - ale finał spartolony - może mam alzheimera,bo słabo go już pamiętam
Z cyklu "w trakcie":
Przerwana lekcja muzyki ( Girl, Interrupted). Film oglądałam kilka razy ... i zdaję sobie sprawę, że cięcia oraz zmiany to rzecz konieczna w każdej adaptacji - w tym jednak przypadku odpowiednim stwierdzeniem w przypadku filmu będzie "inspired by novel" niż "based on novel". Zdawać mi się zaczęło, iż scenarzysta pisał pod Angelinę, albo pod Nicholsona ....
Łatewa - polecam obydwie pozycje( książkowe i filmowe - czyli razem 4
![;] ;]](http://www.madmadness.pl/forum/images/smilies/splash.gif)
)